środa, 27 września 2017

Prolog

Naziemni, którzy przez łut szczęścia zawędrowali do Podziemia i przeżyli, zachwycali się jego wspaniałą architekturą. Piękne budowle, nad którymi górował pałac, siedziba obecnego króla. Mimo, że u w tym miejscu drewno nie było tak pospolite i łatwo dostępne, jego mieszkańcy mieli pod dostatkiem całe mnóstwo innych surowców. Aż trudno było uwierzyć, że ta baśniowa kraina znajduje się tuż pod Nowym Jorkiem, miastem przepełnionym elektroniką, nowoczesnymi samochodami, kolorowymi reklamami, gwiazdami telewizji i innymi, wszelkiego rodzaju ważnymi bądź sławnymi osobistościami, w którym zawsze się coś dzieje. Gwarne ulice znanej na całym świecie miejscowości wprost kontrastowały z cichymi, spokojnymi uliczkami świata, gdzie nie dociera słońce.
Jednak jego mieszkańcy byli świadomi, że to cisza przed burzą, gdyż tak jak w Naziemiu istnieli złodzieje, przestępcy, mafiosi, przemytnicy i inne typy spod ciemnej gwiazdy, tak w tym miejscu wyjętym z legend istniały Szczury.
Nienaturalnie wielkie, obrzydliwe Szczury z nieznośnie długimi pazurami i zębami.
Powiedzieć, że ludzie i zębacze nie żyli ze sobą w przyjaźni nie mijałoby się z prawdą, aczkolwiek byłoby to zbyt łagodne określenie zaciętej nienawiści pomiędzy tymi dwoma gatunkami. Mimo, że obecnie panujący władca dwunożnych oraz jego sojuszniczka, królowa fruwaczy podpisali pakt o nieagresji, każdy mieszkaniec podziemnego świata wiedział, że szykuje się wojna, jeszcze bardziej krwawa niż poprzednia. Co do tego, że zostaną poniesione ogromne straty, nikt nie miał wątpliwości.
Azure nienawidziła tych zwierząt z całego serca. To właśnie z ich winy, gdy miała zaledwie cztery lata straciła prawą dłoń. Brak kciuka trochę upodobniał ją do znienawidzonych gryzoni, co jej rówieśnicy byli łaskawi zauważyć i jej wypomnieć. Jednak nawet docinki innych dzieci nie mogły się równać z bólem, którego doznała, kiedy dowiedziała się, że nie będzie mogła się szkolić na wojownika.
Mogła by jeszcze znieść tę myśl, gdyby nie to, że szczerze wierzyła, że żaden Nietoperz nie zechce się z nią zespolić, jeśli nie będzie umiała obronić siebie i jego. Od zawsze marzyła o swoim wierzchowcu, a Szczury jej te marzenia odebrały.
„Nigdy nie będę mogła skoczyć z pewnością, że zespolony mnie złapie. Nigdy nie wypowiem słów przysięgi. Nigdy nie stanę się wystarczająco dobra, co rodzice” – myślała każdego dnia zasypiając.
Szybko jednak zamieniło się to w obsesję, Dostawała szału, gdy ktokolwiek wspomniał o swoim podopiecznym w jej obecności.

Tak musiała sobie radzić przez dziesięć długich lat. W mieście każdy uważał ją za wariatkę i trzymał się od niej z daleka, toteż została całkiem sama. Mogła tylko obserwować jak znajomi z dawnych lat, którzy niegdyś robili wszystko, żeby uprzykrzyć jej życie, bili nowe rekordy w rozbijaniu krwawych kulek. 



Cześć! :D
Postanowiłam znowu spróbować swoich sił w pisaniu na blogu, jednak nie będę kontynuować historii o zwiadowcach. Już mnie to nie jara jak kiedyś, ale książkę dalej lubię. 
Postaram się tym razem pisać regularnie i wstawiać dość długie rozdziały. Wiem, że prolog do najdłuższych nie należy, ale to miało być tylko króciuteńkie wprowadzenie. Następne będą znacznie dłuższe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz