Naziemni, którzy przez
łut szczęścia zawędrowali do Podziemia i przeżyli, zachwycali się jego
wspaniałą architekturą. Piękne budowle, nad którymi górował pałac, siedziba
obecnego króla. Mimo, że u w tym miejscu drewno nie było tak pospolite i łatwo
dostępne, jego mieszkańcy mieli pod dostatkiem całe mnóstwo innych surowców. Aż
trudno było uwierzyć, że ta baśniowa kraina znajduje się tuż pod Nowym Jorkiem,
miastem przepełnionym elektroniką, nowoczesnymi samochodami, kolorowymi
reklamami, gwiazdami telewizji i innymi, wszelkiego rodzaju ważnymi bądź
sławnymi osobistościami, w którym zawsze się coś dzieje. Gwarne ulice znanej na
całym świecie miejscowości wprost kontrastowały z cichymi, spokojnymi uliczkami
świata, gdzie nie dociera słońce.
Jednak jego mieszkańcy
byli świadomi, że to cisza przed burzą, gdyż tak jak w Naziemiu istnieli złodzieje,
przestępcy, mafiosi, przemytnicy i inne typy spod ciemnej gwiazdy, tak w tym
miejscu wyjętym z legend istniały Szczury.
Nienaturalnie wielkie,
obrzydliwe Szczury z nieznośnie długimi pazurami i zębami.
Powiedzieć, że ludzie i
zębacze nie żyli ze sobą w przyjaźni nie mijałoby się z prawdą, aczkolwiek
byłoby to zbyt łagodne określenie zaciętej nienawiści pomiędzy tymi dwoma
gatunkami. Mimo, że obecnie panujący władca dwunożnych oraz jego sojuszniczka,
królowa fruwaczy podpisali pakt o nieagresji, każdy mieszkaniec podziemnego
świata wiedział, że szykuje się wojna, jeszcze bardziej krwawa niż poprzednia.
Co do tego, że zostaną poniesione ogromne straty, nikt nie miał wątpliwości.
Azure nienawidziła tych
zwierząt z całego serca. To właśnie z ich winy, gdy miała zaledwie cztery lata
straciła prawą dłoń. Brak kciuka trochę upodobniał ją do znienawidzonych
gryzoni, co jej rówieśnicy byli łaskawi zauważyć i jej wypomnieć. Jednak nawet
docinki innych dzieci nie mogły się równać z bólem, którego doznała, kiedy
dowiedziała się, że nie będzie mogła się szkolić na wojownika.
Mogła by jeszcze znieść
tę myśl, gdyby nie to, że szczerze wierzyła, że żaden Nietoperz nie zechce się
z nią zespolić, jeśli nie będzie umiała obronić siebie i jego. Od zawsze
marzyła o swoim wierzchowcu, a Szczury jej te marzenia odebrały.
„Nigdy nie będę mogła
skoczyć z pewnością, że zespolony mnie złapie. Nigdy nie wypowiem słów
przysięgi. Nigdy nie stanę się wystarczająco dobra, co rodzice” – myślała każdego
dnia zasypiając.
Szybko jednak zamieniło
się to w obsesję, Dostawała szału, gdy ktokolwiek wspomniał o swoim
podopiecznym w jej obecności.
Tak musiała sobie
radzić przez dziesięć długich lat. W mieście każdy uważał ją za wariatkę i
trzymał się od niej z daleka, toteż została całkiem sama. Mogła tylko
obserwować jak znajomi z dawnych lat, którzy niegdyś robili wszystko, żeby
uprzykrzyć jej życie, bili nowe rekordy w rozbijaniu krwawych kulek.
•
Cześć! :D
Postanowiłam znowu spróbować swoich sił w pisaniu na blogu, jednak nie będę kontynuować historii o zwiadowcach. Już mnie to nie jara jak kiedyś, ale książkę dalej lubię.
Postaram się tym razem pisać regularnie i wstawiać dość długie rozdziały. Wiem, że prolog do najdłuższych nie należy, ale to miało być tylko króciuteńkie wprowadzenie. Następne będą znacznie dłuższe.